a-ronet.pl

A-ronet.pl – dom, budownictwo, wnętrza

krasnale ogrodowe
Ogród

Krasnale ogrodowe – kiczowate figury czy magiczne istoty?

Gdyby przenieść się w czasie na tereny zaboru pruskiego, to na wielu podwórkach naszym oczom ukażą się mitologiczne, brodate, krasnale ogrodowe, zwane także gnomami. Nic dziwnego, wszak mają one pochodzenie niemieckie. Nie przeszkadzało to jednak w tym, aby stały się popularne także w wolnej Polsce. Co więcej, nadal można je spotkać w ogródkach na wsiach.

Historia krasnali

Wszystko zaczęło się od gnomów. Nazwa ta, związana z łacińskim słowem określającym wiedzę, została wprowadzona do powszechnego użytku w XVI wieku. Zajął się tym znany alchemik – Paracelsus. Z czasem pojawiła się inne terminologia, w zależności od konkretnego kraju. W mitologii wschodniosłowiańskie krasnale były np. barzdukami.

Jeżeli chodzi o ozdabianie nimi podwórek, to – jak już we wstępie wspomnieliśmy – krasnale ogrodowe wykonane z drewna opanowały niemieckie miejscowości. Działo się to w XVIII wieku. Minęło jednak sporo lat, zanim przybyły do naszego państwa i znalazły swoje zastosowanie.

Dlaczego krasnale ogrodowe były popularne?

Dzisiaj krasnoludy albo krasnale to istoty kojarzone głównie z sagi Tolkiena. Jednak dwieście lat temu nikt jeszcze nie słyszał o skarbie strzeżonym przez Smauga. Niemieccy mieszkańcy wiosek wiedzieli, że wzorem dla ogrodowej figury był silny górnik, który pracował pod ziemią. Znali także owe istoty z baśni braci Grimm.

Taki gnom stojący w przydomowym ogródku musiał więc mieć kilka atrybutów. Po pierwsze w ręku trzymał kilof lub młot. Po drugie był ubrany w fartuchu roboczy, a na głowie zakładano mi szpiczastą czapę. Ówcześnie ludzie kochali przedstawiciela tej małej, przysadzistej, bajkowej rasy nie tylko z powodu barwnego wyglądu. Okazuje się bowiem, że krasnale ogrodowe były ozdobą także z powodu wiary, że wywróżą właścicielowi szczęście – zarówno w życiu rodzinnym, jak i interesach.

Podsumowanie

W latach 90. XX wieku niemal każdy musiał zakupić takiego ogrodowego krasnala, który nie był już drewniany, tylko ceramiczny. Niestety, o ile jeszcze figury wykonane z tego drugiego materiału, prezentowały się elegancko, tak już kolejne, czyli plastikowe, raziły tandetnością i bezguściem.

W jednej ze scen z komedii „Miszmasz, czyli kogel-mogel 3”, krasnale ogrodowe są nawet widowiskowo niszczone. Czy to jednak oznacza, że w prawdziwym życiu również powinien je spotkać podobny los? Są przecież na swój sposób magiczne, kolorowe oraz uśmiechnięte, i kto wie, może faktycznie przyniosą szczęście? Ważne tylko, aby nie przesadzić z ich ilością. Kilka brodatych jegomości wystarczy do ozdobienia podwórka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *